W Jaworznie wróciła pamięć o dzieciach, które przeżyły wojnę

W Jaworznie wróciła pamięć o dzieciach, które przeżyły wojnę

W Muzeum Miasta Jaworzna zrobiło się cicho w sposób, którego nie da się zaplanować ani odegrać. W centrum uwagi stanęły nie wielkie bitwy, lecz losy najmłodszych, którzy wojnę zapamiętali przez płacz, strach i nagłe rozstania. To właśnie ich historie nadały spotkaniu ciężar, jakiego nie da żadna szkolna lekcja.

  • Młodzi opowiedzieli o wojnie przez losy jaworznian
  • Najmocniej wybrzmiały wspomnienia tych, którzy wojny nie mogli zapomnieć
  • Muzeum stało się miejscem, gdzie historia przestała być odległa

Młodzi opowiedzieli o wojnie przez losy jaworznian

Spotkanie edukacyjno-historyczne „Polskie dzieci wojny” było finałem projektu przygotowanego w ramach ogólnopolskiego konkursu Instytutu Pamięci Narodowej „Silni Polską!”. W muzeum wystąpili uczniowie Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego, którzy pod kierunkiem nauczycielki historii Mirosławy Rachwalik zebrali i pokazali lokalne doświadczenia związane z okupacją. Zamiast abstrakcyjnych dat pojawiły się konkretne ludzkie losy, a przez to wojna przestała być odległym rozdziałem z podręcznika.

W wydarzeniu uczestniczył także zastępca prezydenta Jaworzna Łukasz Kolarczyk. Obecność samorządowca i mieszkańców podkreśliła, że takie spotkania nie są wyłącznie szkolnym projektem, ale częścią miejskiej pamięci. Dla Jaworzna ważne było przede wszystkim to, że młodzi ludzie wzięli odpowiedzialność za opowiedzenie historii swojego miejsca.

Najmocniej wybrzmiały wspomnienia tych, którzy wojny nie mogli zapomnieć

Szczególną wagę spotkaniu nadała obecność jaworznickich „dzieci wojny”, czyli osób, które jako najmłodsi widziały dramat okupacji z bliska. Ich wspomnienia stały się osią całego wydarzenia i to one najmocniej poruszyły publiczność. W muzealnej sali nie chodziło już o samą rekonstrukcję przeszłości, lecz o żywy głos świadków, którzy przez lata nieśli w sobie obrazy wojennych dni.

Wśród zaproszonych była Józefa Posch-Kotyrba. Miała pięć lat, gdy Niemcy aresztowali jej rodzinę podczas pacyfikacji jaworznickich leśniczówek. Trafiła do dziecięcego obozu koncentracyjnego, gdzie zaczęło się jej dzieciństwo naznaczone głodem, lękiem i przemocą. Tę samą rzeczywistość, choć z innej strony, opisał Ryszard Abstorski. Podczas pacyfikacji był niemowlęciem i stracił bliskich. Jego życie ocalił dramatyczny przypadek – niemiecki żołnierz, zirytowany jego płaczem, rzucił dziecko w ramiona babci.

Muzeum stało się miejscem, gdzie historia przestała być odległa

Takie spotkania działają mocniej niż oficjalne przemówienia, bo łączą dwa światy – młodzież, która dopiero poznaje lokalną historię, i świadków, dla których to wciąż osobista rana. Dzięki temu pamięć o najmłodszych ofiarach wojny nie zostaje zamknięta w archiwach, ale wraca do codziennej rozmowy o mieście. W Jaworznie wybrzmiało to wyjątkowo wyraźnie: historia ma tu twarz konkretnych ludzi, a nie tylko nazwę epoki.

Właśnie na tym polegała wartość całego wydarzenia. Uczniowie nie tylko przygotowali prezentację, ale pomogli oddać głos tym, których los przez lata był opowiadany zbyt cicho. Muzeum stało się na chwilę miejscem bardzo prostego, ale ważnego spotkania – między pamięcią, wdzięcznością i świadomością, że wojna zawsze zaczyna się od krzywdy tych najsłabszych.

na podstawie: Urząd Miejski w Jaworznie.