Pod Dębem Pamięci wróciły nazwiska jaworznian zamordowanych w Katyniu

Pod Dębem Pamięci wróciły nazwiska jaworznian zamordowanych w Katyniu

W Jaworznie znów wybrzmiała pamięć o ludziach, których historia próbowała wymazać jednym strzałem i jedną decyzją podjętą daleko od Polski. Pod „Dębem Pamięci” złożono kwiaty, a na tablicy obok drzewa przypomniano nazwiska siedemnastu jaworznian – ofiar Zbrodni Katyńskiej. To nie była tylko rocznicowa ceremonia, ale mocny znak, że w mieście wciąż pamięta się o własnych, nawet jeśli ich los rozegrał się tysiące kilometrów stąd.

  • Jaworzno wróciło do nazwisk, które miały zostać zapomniane
  • Zbrodnia, która uderzyła w państwo i w jego najlepszych ludzi
  • Strzał w tył głowy i puste miejsca po lekarzach, poetach, inżynierach

Jaworzno wróciło do nazwisk, które miały zostać zapomniane

Podczas upamiętnienia 86. rocznicy Zbrodni Katyńskiej w Jaworznie oddano hołd ofiarom jednej z najcięższych zbrodni XX wieku. Przy pamiątkowym „Dębie Pamięci” pojawił się gest prosty, ale znaczący – kwiaty złożone w miejscu, które od lat przypomina o mieszkańcach miasta zamordowanych przez sowieckie NKWD.

Na tablicy odsłoniętej 17 września 2010 roku, z inicjatywy Stowarzyszenia Katolickiego Przyjaźń Jaworznicka, widnieje siedemnaście nazwisk jaworznian. Dla miasta to nie jest anonimowa lista ofiar, lecz konkretni ludzie związani z tym samym miejscem, ulicami i przedwojenną codziennością. Taka pamięć działa najmocniej właśnie lokalnie – sprowadza wielką historię do twarzy, nazwisk i rodzinnych biografii.

Zbrodnia, która uderzyła w państwo i w jego najlepszych ludzi

Zbrodnia Katyńska była zaplanowanym wymordowaniem blisko 22 tysięcy obywateli polskich. Wśród ofiar znaleźli się oficerowie Wojska Polskiego i Korpusu Ochrony Pogranicza, policjanci, funkcjonariusze Policji Województwa Śląskiego, Straży Granicznej oraz Straży Więziennej. Część z nich przebywała w obozach w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku, inni byli więzieni w wielu miejscach podległych NKWD – od Tarnopola i Stanisławowa po Lwów, Drohobycz, Grodno, Wilejkę, Berezwecz i Mińsk.

Decyzja o ich zabiciu zapadła na najwyższym szczeblu sowieckich władz. 5 marca 1940 roku Biuro Polityczne WKP(b) zatwierdziło uchwałę przygotowaną na podstawie pisma Ławrientija Berii skierowanego do Józefa Stalina. To nie był więc chaos wojny, lecz chłodno zaplanowana likwidacja polskiej elity.

Strzał w tył głowy i puste miejsca po lekarzach, poetach, inżynierach

Likwidacja obozu w Kozielsku rozpoczęła się 3 kwietnia 1940 roku. Dwa dni później ruszyły wywózki ze Starobielska i Ostaszkowa. Przez kolejne tygodnie więźniów przewożono partiami do miejsc egzekucji i zabijano strzałem w tył głowy. Mechanizm był bezwzględny, a skala – porażająca.

W Katyniu zginęli ludzie, którzy po wojnie mogliby odbudowywać państwo: inżynierowie, lekarze, poeci, dziennikarze. Zabrano nie tylko życie, ale i ciągłość całego środowiska, które tworzyło II Rzeczpospolitą. Dlatego takie miejsca jak jaworznicki „Dąb Pamięci” mają dziś sens większy niż symboliczny – pozwalają przypomnieć, że za wielką historią stoją konkretne nazwiska, także te zapisane w Jaworznie.

na podstawie: Urząd Miejski w Jaworznie.