Hołd w Szczakowej dla kolejarzy zamordowanych za dywersję na torach

Hołd w Szczakowej dla kolejarzy zamordowanych za dywersję na torach

W Szczakowej na chwilę ucichł zwykły ruch, a pod pomnikiem zebrały się osoby, które przyszły przede wszystkim po pamięć. Podczas rocznicowych obchodów Jaworzno wróciło do historii 28 kolejarzy zamordowanych w czasie niemieckiej okupacji – ludzi związanych z węzłem kolejowym, których śmierć miała zastraszyć innych. Po złożeniu kwiatów uczestnicy przeszli do kościoła św. Elżbiety Węgierskiej na mszę w ich intencji.

  • Pod pomnikiem stanęli przedstawiciele miasta, szkół i stowarzyszeń
  • Egzekucje miały złamać nie tylko skazanych, ale i tych, którzy patrzyli
  • Pomnik, który z obelisku urósł do krzyża pamięci

Pod pomnikiem stanęli przedstawiciele miasta, szkół i stowarzyszeń

Pod obeliskiem w Szczakowej spotkali się przedstawiciele samorządu, środowisk kombatanckich, szkół i mieszkańcy osiedla. W imieniu prezydenta Pawła Silberta kwiaty złożyli zastępca prezydenta Łukasz Kolarczyk oraz sekretarz miasta Ewa Sidełko-Paleczny. Radę Miejską reprezentował przewodniczący Michał Kirker razem z radnymi Tadeuszem Kaczmarkiem, Anną Lichotą, Dorotą Gują, Bernadetą Palką, Wiesławą Babulą, Mirosławem Pieczarą i Mariuszem Kowalskim.

Obok oficjalnych delegacji ważna była obecność zwykłych jaworznian, bo właśnie oni nadają takim miejscom sens na co dzień. Kiedy pod pomnikiem pojawiają się uczniowie, kombatanci i mieszkańcy dzielnicy, rocznica przestaje być tylko datą z kalendarza, a staje się żywą opowieścią o ludziach z tego samego miasta.

W marszu do kościoła św. Elżbiety Węgierskiej towarzyszyła uczestnikom Orkiestra Górnicza Zakładu Górniczego Sobieski Południowego Koncernu Węglowego. Taki pochód nadaje obchodom ciężar, który trudno oddać samym urzędowym komunikatem – pamięć nie zatrzymała się przy pomniku, tylko przeszła dalej razem z ludźmi.

Egzekucje miały złamać nie tylko skazanych, ale i tych, którzy patrzyli

Historia, do której wrócono podczas uroczystości, jest wyjątkowo ciężka. W styczniu 1942 roku Niemcy przywieźli przed budynek rzeźni w Szczakowej 22 skazańców z więzienia w Mysłowicach . Byli to pracownicy miejscowego węzła kolejowego oskarżeni o działania dywersyjne na niemieckich pociągach. Mieli skrępowane drutem kolczastym ręce, część z nich miała także zagipsowane usta. Na miejscu ustawiono policję i oddziały SS, a miejscową ludność spędzono, by była świadkiem egzekucji.

W trakcie samego mordu Jan Maślanka zdążył jeszcze zawołać:

„Jeszcze Polska nie zginęła”

Ciała pozostawiono przez kilka godzin na widoku, a potem wywieziono je do Oświęcimia . Następnego dnia okupacyjna propaganda rozwiesiła plakaty, na których kolejarzy nazwano „rabusiami niemieckich wagonów kolejowych”. W kwietniu 1944 roku w tym samym miejscu zginęło kolejnych sześciu pracowników kolei.

Pomnik, który z obelisku urósł do krzyża pamięci

Miejsce egzekucji zaczęło nabierać trwałego kształtu pamięci dopiero po wojnie. W 1979 roku stanął tam pomnik w formie obelisku. Czternaście lat później, z inicjatywy Władysława Wiśniewskiego, dodano aluminiowe ramię, dzięki czemu forma monumentu zyskała kształt krzyża. W tym samym duchu dołożono cierniową koronę jako znak męczeństwa.

W 1998 roku, w obecności rodzin pomordowanych, odsłonięto jeszcze tablicę z nazwiskami ofiar i sentencją „W hołdzie powieszonym przez niemieckiego okupanta”. Z czasem pomnik uznano za miejsce pamięci narodowej, a niedzielne uroczystości tylko potwierdziły, że ta historia w Jaworznie nie została odłożona do archiwum. Tutaj pamięć ma konkretne nazwiska i twarze, a takie miejsca przypominają, że wojenne ślady wciąż żyją w miejskiej przestrzeni.

na podstawie: Urząd Miejski w Jaworznie.